Na przeciwstawnych biegunach? Polska i Niemcy wobec kryzysu migracyjnego - aktualna sytuacja i geneza

Zapraszamy do lektury ósmego artykułu z cyklu powstałego w ramach projektu "25 lat Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy jako krok milowy w budowaniu ładu europejskiego po 1989 r. - przyczynek do ogólnopolskiej debaty publicznej" organizowanego przez Fundację "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego i współfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej.


Na przeciwstawnych biegunach? Polska i Niemcy wobec kryzysu migracyjnego - aktualna sytuacja i geneza


Stosunek do kryzysu migracyjnego różni zdecydowanie Polskę i Niemcy na poziomie państwowym oraz w mniejszym stopniu politycznym, będąc jednym z ważnych przyczyn napięć dwustronnych. Ta różnica jest głęboko osadzona w odmiennych definicjach tożsamości narodowej. Wyraźne złagodzenie różnicy stanowisk między Berlinem i Warszawą jest mało prawdopodobne. Z drugiej strony skala napięć polsko-niemieckich będzie zmniejszała się w przypadku dalszego słabnięcia kryzysu migracyjnego.

Kryzys migracyjny związany z przybyciem do Europy w ciągu ostatnich kilku lat ponad półtora miliona ludzi przez Morze Śródziemne wywołał poważne napięcia wewnątrz Unii Europejskiej. Dwoma najważniejszymi krajami reprezentującymi w tej sprawie zdecydowanie przeciwstawne stanowiska są Polska (od wyborów w październiku 2015 r.) i Niemcy. RFN przyjęła w Unii Europejskiej najwięcej uchodźców w liczbach bezwzględnych oraz zajmują drugie po Szwecji miejsce pod względem ich liczby w stosunku do populacji kraju. Natomiast Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w UE pod względem liczby uchodźców znad Morza Śródziemnego. Główną przyczyną tego faktu był brak zainteresowania Polską ze strony uchodźców jako kraju mniej zamożnego od Niemiec. Jednak, istotna była także zdecydowana różnica postaw elit rządzących Polski i Niemiec wobec uchodźców oraz w mniejszym stopniu nastawienia do nich społeczeństw w Niemczech i Polsce.

Kryzys migracyjny - krótka charakterystyka

Rok 2015 miał charakter wyjątkowy w historii Europy gdyż przybyło do niej przez Morze Śródziemne ponad milion osób starających się o azyl. Było ich około pięć razy więcej niż w 2014 r.. Głównymi przyczynami tego radykalnego wzrostu liczby uchodźców i imigrantów była eskalacja walk w północnej Syrii i Iraku, związana między innymi z powstaniem tak zwanego Państwa Islamskiego oraz ofensywy talibów w Afganistanie. Z tych krajów, szczególnie z Syrii pochodziła zdecydowana większość osób, która przedostała się do Europy przez Morze Śródziemne w 2015 r. Główny szlak migracyjny przechodził przez Morze Egejskie. Kolejnym ważnym czynnikiem była pasywna postawa krajów położonych na tym szlaku (Turcja, Grecja, Macedonia) z powodów administracyjnych, ekonomicznych i politycznych. Warto jednak przypomnieć, że zdecydowana większość uchodźców nie dotarła do UE, pozostając przede wszystkim w Turcji, zaś w skali całej populacji Unii Europejskiej osoby, które przedostały się do niej w 2015 r. stanowiły 0,2% populacji. W 2016 r. od wiosny nastąpiło wyraźne zmniejszenie w porównaniu z 2015 r. liczby uchodźców napływających do UE poprzez Morze Śródziemne. Jednak, nadal ich liczba pozostaje znacznie wyższa niż kilka lat temu. Warto przypomnieć, że w 2013 r. przez Morze Śródziemne przybyło do Unii Europejskiej jedynie 60 tys. osób. Natomiast jedynie w okresie kwiecień-wrzesień 2016 r. do Unii Europejskiej przez Morze Śródziemne trafiło 130 tys. osób starających się o azyl. Kluczowe przyczyny zmiany sytuacji w 2016 r. w porównaniu z 2015 r. stanowiły podpisanie 18 marca bieżącego roku przez UE porozumienia z Turcją oraz w dalszej kolejności odepchnięcie Państwa Islamskiego od granic turecko-syryjskiej. Na jego skutek doszło stopniowo do radykalnego zmniejszenia napływu uchodźców do Grecji - choć nieznacznie wzrósł on w okresie sierpień-wrzesień- oraz uszczelnienia granicy z Syrią przez Turcję. Na przykład we wrześniu 2016 r. z Turcji do Grecji przybyło mniej niż 2 tys. uchodźców blisko 30 razy mniej niż w lipcu 2015 r. Natomiast na tym samym poziomie utrzymała się w 2016 r. liczba uchodźców przybywających do Włoch z Afryki Północnej, który stanowił jednak znacznie mniej istotny kierunek ich napływu niż szlak przez Morze Egejskie. W tym roku od wiosny co miesiąc przez Morze Śródziemne przybywa średnio do Włoch z Afryki Północnej około 20 tys. osób. Powstrzymanie ich napływu jest znacznie trudniejsze niż w przypadku Turcji, gdyż docierają oni przede wszystkim z Libii, w której trwa wojna domowa i nie istnieje jedna władza, z którą można współpracować. Dominacja szlaku przez środek Morza Śródziemnego spowodowała, że zdecydowanie zmieniła się od wiosny 2016 r. w porównaniu z 2015 r. struktura narodowościowa uchodźców przybywających do Europy. Obecnie pochodzą oni przede wszystkim z Nigerii, Erytrei, Sudanu, Gambii i Wybrzeża Kości Słoniowej. Kluczowe znaczenie szlaku środkowego przez Morze Śródziemne powoduje zdecydowanie większą liczbę utonięć proporcjonalnie do liczby osób próbujących się przedostać do Europy ze względu na znacznie trudniejsze uwarunkowania geograficzne (zdecydowanie dłuższa trasa przez morze). W tym roku (styczeń-wrzesień) na 300 tys. osób, które przepłynęło do Europy życie straciło 3,5 tys. osób. Dla porównania w 2015 r. przez cały rok na milion osób życie straciło 3,7 tys. ludzi.

Różne reakcje na kryzys

Zdecydowanie odmienne reakcje Polski i Niemiec najlepiej pokazują statystyki dotyczące uchodźców. Według danych Eurostatu w czerwcu 2016 r. 570 tys. osób oczekiwało w Niemczech na rozpatrzenie wniosków o przyznanie azylu. W Polsce było ich jedynie 2,7 tys. czyli ponad 200 krotnie mniej. W przypadku Polski znikomą ich część (mniej niż 50) stanowiły osoby pochodzące z Syrii, Iraku, Afganistanu i Pakistanu. Natomiast w Niemczech byli oni w zdecydowanej większości. Sprzeciw Polski wobec relokacji uchodźców zaakceptowanej przez poprzedni rząd spowodował, że nie trafiła do Polski ani jedna osoba z przewidzianych ponad 6 tys.. Także w przypadku rozpatrywania wniosków o azyl widać diametralną różnice między Polską i Niemcami. Według danych Eurostatu w drugim kwartale 2016 r. w Polsce zostało rozpatrzonych 620 wniosków osób starających się o azyl. Jedynie 10% z nich zostało rozpatrzonych pozytywnie. Było to obok Węgier najniższy współczynnik w UE. Średnia unijna wynosiła blisko 60%. W krajach Europy Środkowej ten współczynnik była znacznie wyższy niż w Polsce (np. Słowacja ponad 70% pozytywnych decyzji, Estonia 2/3, Bułgaria i Rumunia około połowy). W tym samym okresie w Niemczech rozpatrzono blisko 118 tys. wniosków o azyl, z tego 2/3 pozytywnie.

Choć Polska i Niemcy leżą na dwóch biegunach pod względem liczby uchodźców, w obu krajach ta kwestia stała się kluczowym problemem wewnętrznym. Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości (PiS) przyjęła zdecydowanie negatywne nastawienie do uchodźców ze względu na fakt, że są w olbrzymiej większości wyznawcami islamu. Rządzące elity, znaczna część opozycji, media pro-rządowe prywatne i publiczne w ramach zorganizowanej kampanii medialnej przedstawiają uchodźców i imigrantów wyznających islam niemal wyłącznie w negatywnych barwach jako potencjalnych terrorystów, przestępców, gwałcicieli oraz zagrożenie dla homogeniczności kulturowej, religijnej i etnicznej Polski. Istotne jest także, że prezes Prawa i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński i inni liderzy partyjni powiązali kwestię napływu muzułmanów z próbą narzucenia przez Zachód (szczególnie Niemcy) Polsce multikulturalizmu i politycznej poprawności. Według Jarosława Kaczyńskiego, polska opozycja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, ponieważ jest gotowa na przyjęcie muzułmanów w Polsce. Lider partii rządzącej stwierdził także, że uchodźcy stanowią zagrożenie biologiczne, ponieważ roznoszą pasożyty i pierwotniaki nie znane w Europie. 1Bardziej radykalne poglądy od PiS prezentuje część opozycji (min. Kukiz’15 trzecie największe ugrupowanie w parlamencie), które podjęła kampanię zbierania podpisów ws. rozpisania referendum o nie przyjmowaniu uchodźców w Polsce. W Niemczech zbliżone poglądy do PiS na temat uchodźców i muzułmanów wyraża anty-emigrancka, skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD), poparcie dla której od 2014 r. wzrosło ponad dwukrotnie do 15% oraz w mniejszym stopniu konserwatywna Unia Chrześcijańsko-Społeczna (CSU). W głównym nurcie politycznym niemieckim oraz w debacie publicznej przeważa obraz uchodźców jako ofiar uciekających przed prześladowaniami, którym Niemcy ze względów moralnych i legalnych (prawo międzynarodowe) powinny pomóc. Pojawiają się także argumenty historyczne- Niemcy jako kraj uchodźców po II wojnie światowej oraz konieczności prowadzenia moralnej polityki jako elementu odkupienia win z czasów II wojny światowej. Z drugiej strony używa się argumentów podkreślających korzyści gospodarcze dla Niemiec, które borykają się z problemami demograficznymi, wynikające z napływu młodych ludzi. Z drugiej strony masowa skala napływu uchodźców, ataki sylwestrowe na kobiety (choć, uchodźcy stanowili znikomą część sprawców) oraz nieudany zamach terrorystyczny zorganizowany przez jednego z nich latem 2016 r. spowodowały, że w głównym nurcie debaty niemieckiej na temat uchodźców zaczęły coraz częściej pojawiać się argumenty podnoszące kwestie zagrożeń dla bezpieczeństwa, różnic kulturowych oraz kosztów finansowych ich integracji. Podsumowując, także w wymiarze wewnętrznym występuje odmienne podejście rządów obu państw do polityki informacyjnej na temat kryzysu migracyjnego. Rząd niemiecki dąży do tego, aby kwestia migrantów i uchodźców była obecna w ograniczonym zakresie w głównym nurcie debaty, gdyż wzmacnia ona AfD. Natomiast rząd polski promuje obecność tej tematyki w debacie politycznej na dużą skalę, aby mobilizować twardy elektorat, a nawet zwiększyć poparcie. Polska i niemiecka narracja musiały wejść w kolizję. W odpowiedzi na antymuzułmańską retorykę PiS kanclerz Merkel skrytykowała państwa Europy Środkowej w tym Polskę, za odrzucanie a priori muzułmańskich uchodźców tylko ze względu na ich religię, uznając taką postawę za sprzeczną z wartościami europejskimi. Jednak, problem odmiennego nastawienia Niemiec i Polski do kwestii uchodźców jest znacznie głębszy ponieważ jest związany z istotnymi różnicami światopoglądowymi i tożsamościowymi między społeczeństwami niemieckim (szczególnie z zachodnich Niemiec) i polskim.

Podstawowa kwestia tożsamości

Badania porównawcze prowadzone w ostatnich latach w Polsce i Niemczech pokazują zasadniczą różnicę w stosunku społeczeństw polskiego i niemieckiego do muzułmańskich uchodźców, którą należy wiązać z charakterem obu tożsamości narodowych. W badaniu amerykański ośrodek Pew Research Center przeprowadzonym wiosną 2016 roku olbrzymia większość Polaków (blisko 75 proc.) uznała dużą liczbę uchodźców opuszczających Syrię i Irak za wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa. Był to najwyższy współczynnik spośród 10 badanych krajów unijnych. Dla porównania w Niemczech taką opinię poparło ponad 30 proc.. W tych samych badaniach dwie trzecie Polaków zadeklarowało niechęć do muzułmanów mieszkających w Polsce. Dla porównania w Niemczech takie nastawienie do współobywateli wyznających islam wyraziło mniej niż 30 proc. badanych. Wzrost niechęci do sąsiadów muzułmanów w zeszłym roku był w Polsce jednym z największych w Europie (o 10 proc.), choć terroryzm i napływ uchodźców nie dotknęły bezpośrednio Polaków. Należy dodać, że niewielka społeczność muzułmańska w Polsce nie stwarza żadnych poważniejszych problemów. Negatywnego stosunku większości Polaków do muzułmanów nie można tłumaczyć jedynie zamachami we Francji i Belgii (w których rola uchodźców- wbrew temu co twierdzą polskie media prorządowe i władze- była marginalna) i napływem uchodźców do Europy. Wysoki poziom niechęci do nich był już widoczny we wcześniejszych latach. Tę niechęć do muzułmanów należy wiązać z zamkniętym charakterem tożsamości narodowej u wielu Polaków, która bardzo utrudnia akceptację wyznawców islamu oraz osób innych ras jako współobywateli. W badaniach Pew Research Center ponad 70 proc. Polaków uznało, że wyznawanie katolicyzmu w obrządku rzymskim jest ważnym kryterium uznania kogoś za prawdziwego Polaka. Mniej niż 30 proc. było odmiennego zdania. Dla porównania w Niemczech, chrześcijaństwo za ważne kryterium bycia prawdziwym Niemcem, uznało 30 proc. badanych. Osiemdziesiąt proc. Polaków uznało za ważne kryterium bycia prawdziwym Polakiem urodzenie się w Polsce. Takiego zdania w przypadku własnych krajów było niespełna 35 proc. Niemców. Polskie władze i media prorządowe twierdzą, że Polacy mają problem wyłącznie z muzułmanami. Jednak, badania CBOS i TNS Polska pokazują w ostatnich latach bardzo wyraźny wzrost niechęci do Murzynów oraz Romów, którą wyraża większość Polaków i które jest silniejsza niż antypatia wobec tych grup w Niemczech. Aby zrozumieć różnice między Polakami i Niemcami w opisanych powyżej kwestiach warto spojrzeć na wewnętrzne pęknięcie społeczeństwa niemieckiego i rolę dziedzictwa komunistycznego sprzyjającego w określonych uwarunkowaniach zamkniętości i ksenofobii. Niemcy z byłej NRD, z których blisko 15 procent mieszka w zachodnich Niemczech oraz imigranci pochodzenia niemieckiego z byłego ZSRR stanowią trzon elektoratu Alternatywy dla Niemiec. Ich poglądy na temat islamu i uchodźców oraz definicji własnej tożsamości na zasadzie etnicznej są zdecydowanie bliższe do stanowiska większości Polaków niż do Niemców z byłego NRF. Bardzo duże podobieństwa w stanowiskach Niemców wschodnich i Polaków w tych sprawach występują mimo zasadniczych różnic mentalnych między nimi. NRD jest jednym z najbardziej zlaicyzowanych i liberalnych światopoglądowo regionów Europy. Natomiast Polska jest krajem z najwyższym poziomem praktyki religijnej i konserwatyzmu społecznego w Europie. Łączy je natomiast dziedzictwo komunizmu oraz homogenicznej struktury etnicznej – jedno z największych w Unii Europejskiej.



Adam Balcer

Projekt jest współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Polub nas na Facebooku

Newsletter

© 2016 Fundacja "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego.