Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki? Normalizacja turecko-rosyjska

Im bardziej Turcja będzie autorytarna tym bliżej jej będzie do Rosji, a dalej do Zachodu. Jednak, trwały strategiczny sojusz między oboma krajami wymierzony w Zachód jest mało prawdopodobny. Na przeszkodzie stoją gospodarka, geopolityka, bezpieczeństwo i dziedzictwo historii.

Poprawa relacji rosyjsko-tureckich, które uległy radykalnemu pogorszeniu w listopadzie 2015 r. po zestrzeleniu przez tureckie lotnictwo rosyjskiego bombowca, rozpoczęła się w czerwcu bieżącego roku, gdy prezydent Turcji Erdogan wysłał list do prezydenta Putina wyrażający ubolewanie z powodu śmierci rosyjskich pilotów. Jednak, ocieplenie relacji nabrało wyraźnego przyspieszenia po nieudanym zamachu stanu w Turcji, który miał miejsce 15 lipca 2016 r. Prezydent Putin jako pierwszy przywódca zagraniczny potępił zamach oraz wyraził bezwarunkowe poparcie dla masowych czystek i aresztowań przeprowadzonych przez prezydenta Erdogana przeciw spiskowcom i ich rzekomym sympatykom. W efekcie Erdogan z pierwszą wizytą zagraniczną po puczu udał się do Rosji, gdzie ustalano ewolucyjny powrót do normalności w relacjach dwustronnych. Czerwcową decyzję Turcji o wysłaniu listu z wyrazami ubolewania należy tłumaczyć dość wysokimi kosztami sankcji nałożonych na Ankarę przez Rosję, wsparciem tej ostatniej dla syryjskich i tureckich Kurdów oraz atakami terrorystycznymi w Stambule i Ankarze przeprowadzonymi przez radykałów kurdyjskich współpracującymi z syryjskim reżimem Asada „klienta” Moskwy. Jednak, sierpniowa wizyta Erdogana w Rosji jest wyrazem strukturalnego zjawiska, czyli narastającego autorytaryzmu w Turcji.

Obie strony próbują uzasadnić zbliżenie, które miałoby doprowadzić nawet do strategicznego partnerstwa argumentami ekonomicznymi oraz geopolitycznymi, a nawet cywilizacyjnymi. Obie liczą na wzmocnienie swojej pozycji w relacjach z Zachodem, które uległy wyraźnemu pogorszeniu. Dla Rosji Turcja kłócąca się z USA i UE to dobra okazja dla rozgrywania podziałów w ramach Zachodu. Kreml wpisuje Turcję w wielkie geopolityczne plany przebudowy całego porządku w Eurazji. Aleksander Dugin, ideolog eurazjatyzmu doradca Putina ds. międzynarodowych, który odwiedził Ankarę tuż przed zamachem stwierdził, że Turcja i Rosją nie należąc ani do Europy ani do Azji i w efekcie są najbardziej eurazjatyckimi krajami. Dugin wezwał Turcję do rezygnacji z prób wejścia do UE i zamiast tego przystąpienia do Unii Eurazjatyckiej oraz ustanowienie sojuszu turecko-rosyjskiego przy równoczesnym przekształcaniu NATO w luźny związek polityczny. Należy tę ofertę Dugina wiązać z zaprezentowaną przez Putina w czerwcu 2016 r. projektem Wielkiej Eurazji integracji wokół Moskwy jej zachodniej części przy milczącej akceptacji pierwszoplanowej pozycji Chin w skali całego kontynentu. Rosja chciałby także zacieśnić współpracy Turcji z Iranem. Nie przypadkiem, dzień przed spotkaniem Erdogan-Putin, prezydent Rosji spotkał się z prezydentem Iranu. Razem zadeklarowali chęć udzielenia Erdoganowi pomocy w podjęciu słusznych decyzji na Bliskim Wschodzie. Jednak, dołączenie przez Turcję do projektu Wielkiej Eurazji oznaczałby akceptację przez Ankarę statusu młodszego partnera Rosji i radykalną zmianę jej polityki zagranicznej oraz trzęsienie ziemi dla jej gospodarki, uderzając rykoszetem w prezydenta Erdogana.

Ekonomiczna fatamorgana

Po dojściu do władzy AKP w 2002 r. doszło do znacznej intensyfikacji współpracy ekonomicznej Turcji z Rosją. Odgrywała ona przez lata rolę zderzaka zabezpieczającego oba kraje przed otwartą konfrontacją geopolityczną. W Turcji pojawiła się nawet wizja Rosji jako alternatywy dla relacji ekonomicznych z Zachodem. Jednak, ta idea od początku nie realna stała się w ostatnich latach iluzoryczna ze względu na kryzys i trwałą stagnację ekonomiczną w Rosji, osłabiającą jej współpracę z Ankarą oraz rosnące więzi ekonomiczne Turcji z Zachodem po globalnym kryzysie ekonomicznym. Po spotkaniu w Petersburgu Erdogan i Putin zapowiedzieli, że oba kraje będą dążyć do zwiększenia w najbliższych latach wymiany handlowej do poziomu 100 mld USD rocznie. Warto przypomnieć, że bilans handlowy między Rosją i Turcją jest od lat bardzo niekorzystny dla Ankary. Import z Rosji jest 10 razy większy niż eksport z Turcji. Kwota 100 mld USD jest przejawem myślenia życzeniowego oderwanego od rzeczywistości. W pierwszej połowie 2016 r. wymiana handlowa między oboma krajami wyniosła jedynie 8,5 mld USD, co oznacza potrzeba blisko sześciokrotnego wzrostu, aby osiągnąć poziom oczekiwany przez prezydentów. Szczególnie kiepsko wyglądają perspektywy powrotu eksportu tureckiego do poziomu sprzed kilku lat. Eksport turecki powrócił dopiero w 2012 r. do poziomu sprzed kryzysu globalnego w 2009 r. Jednak, stagnacja, a następnie recesja w Rosji – wbrew nadziejom Turków, którzy nie nałożyli sankcji na Moskwę po agresji na Ukrainę- sprawiły, że przed kryzysem samolotowym eksport turecki spadł o 15% w 2014 r. i o 40% w 2015 r. Sankcje rosyjskie nałożone na Turcję po zestrzeleniu samolotu spowodowały, że w pierwszej połowie 2016 r. eksport Turcji do Rosji spadł o dalsze 50%. Dzisiaj eksport do Rosji wynosi jedynie 1% całego eksportu Turcji. Oznacza to, że jest on niemal 50 razy mniejszy niż turecki eksport do UE (w 2015 r. był blisko 20 razy mniejszy). W przypadku importu rosyjskiego do Turcji trendy są także negatywne. Import z Rosji do Turcji w latach 2012-2014 znajdujący się w stagnacji, skurczył się o 20% w 2015 i o dalsze 30% w 2016 r. Olbrzymią większość importu rosyjskiego do Turcji stanowią surowce energetyczne, tworzące najsilniejszą- ale, znacznie bardziej korzystną dla Rosji- więź między oboma krajami. Turcja ma poważny problem z energetyką, gdyż zdecydowaną jej większość produkuje z surowców sprowadzonych z zagranicy. Na przykład niemal 100% gazu Turcja importuje z zagranicy. To dzięki zapotrzebowaniu Turcji na surowce, choć, Rosja spadła w tym roku na trzecie miejsce na liście importerów do Turcji, jednak jej udział wynosi solidne 8% (pięć razy mniej niż UE) . Jednak, Turcja stara się zdywersyfikować import energii. W efekcie udział Rosji w imporcie ropy spadł z 40% w 2007 r. do 12% w zeszłym roku (w 2014 r. był na poziomie jedynie 3%). Największa zależność od Rosji występuje w sektorze gazowym. Jednak, nawet w nim zależność Turcji się zmniejszyła. Jeszcze 20 lat temu blisko 100% gazu Ankara sprowadzała z Rosji. Jednak, w 2016 r. po raz pierwszy w historii Turcja sprowadziła mniej niż połowę zużywanego gazu z Rosji. Normalizacja stosunków najprawdopodobniej doprowadzi do powrotu importu gazu do poziomu z 2015 r., czyli około 55% udziału Rosji w tureckim bilansie gazowym. Ewentualna realizacja projektu „Turecki Potok” może zmienić sytuację jedynie pod warunkiem podpisania kontraktu zwiększającego dostawy rosyjskiego gazu do Turcji.

Rosja zaczęła dopiero od nie dawna na nieco większą skalę inwestować w Turcji. Jej udział w skumulowanych bezpośrednich inwestycjach zagranicznych jest jednak kilkunastokrotnie mniejszy niż Zachodu. Te proporcje może poprawić na korzyść Rosji budowa przez Rosatom w Turcji elektrowni atomowej. Umowa w tej sprawie została podpisana 6 lat temu, jednak rozpoczęcie jej realizacji było kilkakrotnie przekładane. Prezydenci zapowiedzieli na ostatnim spotkaniu uznanie tej inwestycji za strategiczną i rozpoczęcia wreszcie budowy. Jednak, zasadne jest pytanie czy Rosja z gospodarką balansującą na krawędzi recesji i zaangażowana już w inne wielkie projekty będzie w stanie zapewnić nie przerwane finansowanie tej inwestycji wartej co najmniej 22 mld USD. W tureckiej gospodarce ważną rolę odgrywają kontakty realizowane zagranicą przez potężne firmy budowlane. Ich udział w rynku światowym wynosi ponad 5%. Rosja zajmuje pierwsze miejsce na liście krajów, gdzie tureckie firmy realizują swoje projekty. Do 2016 r. (do czerwca) zbudowały one w Rosji hotele, drogi, stadiony, dworce za blisko 65 mld USD. Jednak, jeśli w latach 90. XX wieku blisko 35% tureckich inwestycji budowlanych zagranicą zostało zrealizowanych w Rosji , to po 2000 r. udział Rosji zmniejszył się o połowę.

Turyści z Rosji przez lata byli po Niemcach drugą najczęściej przyjeżdżającą grupą obcokrajowców do Turcji. W 2014 r. stanowili oni 12% wszystkich turystów zagranicznych. Z drugiej strony, warto pamiętać, że turystów z Zachodu (kraje NATO) było wówczas blisko pięć razy więcej niż Rosjan. Co więcej, w 2015 r. przed pogorszeniem relacji przyjechało blisko 20% mniej turystów rosyjskich niż w 2014 r., co wynikało z kryzysu ekonomicznego w Rosji oraz zamachów terrorystycznych w Turcji. Zestrzelenie samolotu rosyjskiego doprowadziło w 2016 r. do radykalnego spadku o blisko 90% liczby turystów rosyjskich odwiedzających Turcję. Jednak, nawet jeśli nie doszłoby do kryzysu prawdopodobnie nastąpiłby znaczący spadek liczby rosyjskich turystów przyjeżdżających do Turcji ze względu na utrzymanie się recesji w Rosji i falę zamachów w Stambule czy Ankarze. Dla porównania w 2016 r. liczba Białorusinów i Kazachów, w których krajach sytuacja gospodarcza też jest kiepska spadła o ponad połowę. Powrót do poziomu liczby turystów z 2014 r. nie nastąpi szybko, gdyż w obu krajach nie można spodziewać się radykalnej poprawy sytuacji ekonomicznej (Rosja) i bezpieczeństwa (Turcja) .

Geopolityka Eurazji i trudna historia

Pomimo powtarzanych pustych deklaracji o przyjaźni i strategicznym partnerstwie zdecydowanie wzrósł w ostatnich kilku latach katalog rozbieżności między Turcją i Rosją w Eurazji. Turcja i Rosja różniły się pod względem stosunków z poszczególnymi krajami (np. Armenia, Gruzja, Ukraina, Iran, Arabia Saudyjska, Cypr, Egipt) oraz istotnych kwestii geopolitycznych popierając przeciwstawne strony (np. Bośnia, Kosowo, Karabach, Syria). Szczególnie trudną kwestią jest wojna domowa w Syrii, która dla obu stron ma kluczowe znaczenie. Rosja posiada w Syrii bazy wojskowe, jedyne poza obszarem poradzieckim. We wrześniu 2015 r. po raz pierwszy od interwencji w Afganistanie w 1979 r. Moskwa zdecydowała się na zaangażowanie militarne poza byłym ZSRR. Kreml postrzega utrzymanie się reżimu Asada jako gwarancję jej pozycji na Bliskim Wschodzie oraz okazję do wymuszenia na USA uznania statusu Rosji jako globalnej potęgi. Z drugiej strony dla Ankary sytuacja w Syrii jest kwestią życia i śmierci ze względu na bezpośrednią długą granicę oraz transgraniczny problem kurdyjski będący piętą Achillesową Turcji (W lipcu 2015 r. ponownie wybuchł konflikt między Turcją i kurdyjską partyzantką, najkrwawszy od połowy lat 90.). Nie przypadkiem samolot rosyjski został zestrzelony po naruszeniu granicy syryjsko-tureckiej, do których dochodziło już wcześniej wielokrotnie. Dla Turcji dominacja Iranu -sojusznika Rosji- w Syrii, Libanie i Iraku oznacza wypchnięcie z Bliskiego Wschodu. W efekcie Turcja zdecydowała się na wojnę zastępczą z Rosją w Syrii, stając się jednym z najważniejszych sponsorów opozycji anty-asadowskiej. Determinację Ankary w tej kwestii potwierdza tureckie wsparcie dla kontrofensywy opozycji w Aleppo w lipcu-sierpniu 2016 r., która tuż przed wizytą Erdogana w Rosji przyniosła jej największe sukcesy od 2013 r. (zdobyte tereny w większości zostały jednak stracone w kolejnych tygodniach). Na spotkaniu Erdogan i Putin zdecydowali o ustanowieniu mechanizmu stałych konsultacji w sprawie Syrii, jednak przyznali, że nie zamierzają zmienić swojej polityki wobec obu stron konfliktu.

W ramach normalizacji rosyjsko tureckiej największe zmiany w polityce tureckiej nastąpią na obszarze poradzieckim. Można spodziewać się powrotu do stanu sprzed kryzysu „samolotowego”. Do 2015 r. Turcja starała się unikać otwartej konfrontacji geopolitycznej z Rosją na obszarze byłego ZSRR, nie rezygnując z promocji swych interesów ekonomicznych i w ograniczonym zakresie w sferze bezpieczeństwa. Zestrzelenie samolotu doprowadziło do krótkiej zasadniczej zmiany polityki Turcji na obszarze poradzieckim. Najważniejszym przejawem nowego asertywnego kursu Ankary była zdecydowana intensyfikacja współpracy z Ukrainą we wszystkich wymiarach w tym bezpieczeństwa. Ankara nie zerwie współpracy w sektorze militarnym, ale znacznie ją ograniczy.

Próba budowy strategicznego partnerstwa Turcji z Rosją opiera się na chwiejnych podstawach społecznych i historycznych. Jeszcze przed zestrzeleniem samolotu zdecydowana większość Turków miała negatywny stosunek do Rosji oraz prezydenta Putina. Ich stosunek pogorszył się dodatkowo w tym roku. Ta niechęć jest mocno zakorzeniona historycznie (czytaj dalej), ale także ściśle powiązana z współczesną polityką Rosji na Bliskim Wschodzie. Po kryzysie samolotowym rosyjska machina propagandowa doprowadziła do radykalnego pogorszenia się stosunku Rosjan do Turcji. Nie było to trudne. Wystarczy spojrzeć na święta rosyjskich sił zbrojnych celebrujące często zwycięstwa nad osmańską Turcją lub ludami turkijskimi. Obecnie zdecydowana większość Rosjan nie popiera szybkiej i bezwarunkowej normalizacji relacji z Ankarą. Pojednanie z Rosją opiera się więc na tureckiej polityce historycznej tworzącej rodzaj matriksu. Oczywiście w historii turecko-rosyjskiej można znaleźć okresy współpracy i przyjaźni, np. w kluczowym momencie budowy Republiki Turcji po I wojnie światowej. Jednak, można być zdumionym słuchając Ibrahima Kalina doradca do spraw międzynarodowych prezydenta Erdogana, który stwierdził, że zestrzelenie samolotu było tylko epizodem w wielowiekowej historii przyjaznych relacji Turcji i Rosji. Podczas gdy od końca XVII w. do początku XX w. Turcja i Rosja stoczyły 11 wojen, które trwały łącznie około półwieku i doprowadziły do ludobójstw, masakr i czystek etnicznych (po stronie tureckiej potomkowie ocalonych stanowi znaczącą część mieszkańców Turcji) oraz upadku Imperium Osmańskiego. Natomiast do tej tradycji państwowej odwołuje się z wielką melancholią… prezydent Erdogan.

Co dalej?

Budowa strategicznego partnerstwa między Rosją i Turcją jest mało prawdopodobna, gdyż zbyt wiele oba państwa dzieli, a za mało łączy. Biorąc pod uwagę doświadczenia bliskowschodnie (15 letnia wojna w Libanie, trwająca 13 lat wojna w Iraku), wojna w Syrii – najważniejsze źródło napięć między Ankarą i Moskwą - szybko się nie skończy. Rosja nie jest i nie będzie nigdy alternatywą ekonomiczną wobec Zachodu dla Turcji. W kwestii budowy sojuszu Rosja jasno postawiła sprawę jakie są jej warunki. Minister spraw zagranicznych Sergiej Ławrow uzależnił trwałe zacieśnienie współpracy od zasadniczej korekty polityki tureckiej na Bliskim Wschodzie, czytaj akceptacji rosyjskiego stanowiska. Nie przypadkiem Putin na konferencji prasowej po spotkaniu z Erdoganem studził nastroje, podkreślając, że poprawa relacji wymaga czasu i będzie miało charakter ewolucyjny, zaś stosunki rosyjsko-tureckie przechodzą przez różne okresy. Zgoda Turcji na rosyjskie warunki w Syrii byłaby jednak bardzo trudna do akceptacji przez Erdogana, a także źle odebrana przez liczne środowiska w Turcji, taką woltę uznano by za zdradę syryjskiej opozycji. Negatywnie wpłynęłaby też na sytuację wewnętrzną w Turcji, ponieważ w tym kraju przebywa 3 miliona uchodźców z Syrii i Iraku, graniczy ona z „Państwem Islamskim”. Wreszcie, stanięcie po stronie Rosji w tej wojnie skonfliktowałoby Ankarę z Arabią Saudyjską, krajami Zatoki Perskiej i Izraelem, z którymi współpracują przeciwko Iranowi. Natomiast paradoksalnie im mocniejsza jest Turcja w Syrii tym większa jej szansa na oddziaływanie na Rosję.

Wizyta Erdogana w Rosji spowodowała, że po raz pierwszy pojawiło się w mediach pytanie wyjścia Turcji z NATO. Jednak, taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Powiązania z Zachodem w wymiarze bezpieczeństwa są bardzo mocne. Według statystyk Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem w latach 2011-2015 Turcja była szóstym największym importerem broni na świecie (3,5% wszystkich zakupów). Pod rządami AKP Turcja zakupiła niemal całe uzbrojenie z krajów NATO oraz jego bliskich sojuszników (Izrael, Południowa Korea). Relacje z Zachodem są także bardzo ważne w wymiarze bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Rosja ma mniejsze wpływy niż USA wśród Kurdów na Bliskim Wschodzie, w tym w kluczowej dla Turcji Syrii. Dlatego właśnie, pomimo pewnej różnicy interesów i napięć, USA są kluczowym partnerem (wywiad, rekonesans, naloty, artyleria) tureckiej interwencji w północnej Syrii, rozpoczętej pod koniec sierpnia.

Taktyczny charakter zbliżenia turecko-rosyjskiego nie zmniejsza bynajmniej istotnych możliwych bardzo poważnych konsekwencji tego procesu. Erdogan przedstawia relacje z Moskwą jako potencjalny sojusz dwóch potężnych państw. Jednak, Rosja szczególnie pod względem potencjału militarnego jest znacznie potężniejszym krajem niż Turcja. To prezydent Erdogan napisał list z wyrazami ubolewania, a następnie to on musiał pofatygować się do Petersburga. Turcja jest słabym krajem, świadczy o tym fakt, że w pierwszej połowie tego roku doszło tam do ośmiu zamachów w dużych miastach na zachodzie kraju. A może być jeszcze gorzej, ponieważ Kurdowie się umacniają na Bliskim Wschodzie, a turecki prezydent po puczu wyrzucił 40 procent generałów. Chłodny pułkownik KGB Putin może oszukać i ograć Erdogana emocjonalnego i wszędzie widzącego wrogów, podsunąć mu niekorzystną umowę, pozorne ustępstwa w kwestii kurdyjskiej poprzez „schowanie się” za Iranem i Syrią bądź zasugerować podjęcie błędnej decyzji. Moskwie jest na rękę izolacja Turcji, wejście przez tę ostatnią w zwarcie z Unią Europejską poprzez zerwanie umowy w sprawie uchodźców lub przywrócenie kary śmierci. Najlepszym scenariuszem z punktu widzenia Kremla byłby ostry konflikt Ankary z Waszyngtonem prowadzący do wycofania się Amerykanów z bazy w Incirlik. Z drugiej strony Erdogan jest nieprzewidywalny. Jeszcze kilka miesięcy temu nazywał prezydenta Putina zbrodniarzem wojennym. Pokazał nie raz, że może zachować się jednak pragmatycznie, tak jak ostatnio gdy unormował stosunki z Izraelem. Przed decyzją o otwartej konfrontacji z Zachodem powinien pamiętać, że ten ostatni nałożył dwa lata temu twarde sankcje na Rosję, znacznie potężniejszą niż Turcja. W przypadku Turcji takie sankcje mogłyby doprowadzić do znacznie poważniejszych perturbacji, gdyż jest ona znacznie bardziej asymetrycznie powiązana ekonomicznie z Zachodem niż Rosja. Gospodarka turecka jest także bardziej niż rosyjska podatna na wpływy zewnętrzne (np. duży deficyt na rachunkach bieżących, niski poziom oszczędności i rezerw walutowych, zależność od kursów walut i inwestycji portfolio). Natomiast niezła sytuacja ekonomiczna kraju jest jednym z kluczowych fundamentów popularności Erdogana.

 

Adam Balcer



zdjęcie: commons.wikimedia.org - www.kremlin.ru
© 2016 Fundacja "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego.