Niemcy i Turcja - kryzysowe zarządzanie autorytarnym dryfem

W ostatnich tygodniach nastąpił najpoważniejszy od wielu lat kryzys w relacjach niemiecko-tureckich. Największym problemem jest coraz bardziej autorytarny system rządów w Turcji powodujący jej oddalanie się od UE i zbliżenie z Rosją. Ten autorytarny dryf ma przede wszystkim źródła wewnętrzne, ale wynika także z niewystarczającego wsparcia przez Niemcy w ostatnich latach procesu integracji europejskiej Turcji, który mógł silniej związać Ankarę z Europą.

Niemcy są najważniejszym partnerem dla Turcji we wszystkich wymiarach oprócz bezpieczeństwa. (Choć, współpraca z Berlinem w tej dziedzinie także zajmuje bardzo istotne miejsce w agendzie polityki zagranicznej Turcji.) Natomiast znaczenie Turcji w polityce niemieckie – od dekad istotne- wzrosło zdecydowanie w ostatnich latach w kontekście:

  • kryzysu strefy euro (Turcja jako jeden z najważniejszych partnerów ekonomicznych Grecji- najsłabszego ogniwa w strefie euro),
  • kryzysu migracyjnego (Turcja jako główny szlak uchodźców i migrantów)
  • zagrożeń dla bezpieczeństwa (kraj tranzytowy dla radykałów islamistycznych pochodzących także z Niemiec zaciągających się do walki w Syrii w szeregach organizacji, przystąpienie Turcji do koalicji przeciw Państwu Islamskiemu i ataki terrorystyczne na jej terytorium, ponowny wybuch na dużą skalę konfliktu tureckiej armii i policji z kurdyjską partyzantką w 2015 r., stacjonowanie wojsk niemieckich na terytorium Turcji).

Najpoważniejsze wyzwanie dla współpracy turecko-niemieckiej stanowi rosnący autorytaryzm prezydenta Turcji Recepa Tayyip Erdogana, który ma negatywny wpływ na bezpieczeństwo i stabilność kraju. O słabości państwa tureckiego świadczy fakt, że od początku 2016 r. w zachodniej Turcji doszło do 8 ataków bombowych w których zginęło około 150 osób. Masowe dymisje i aresztowania w wojsku, służbach i policji przeprowadzone po nieudanym puczu powodują, że można spodziewać się jeszcze większych problemów Turcji w skutecznej walce z terroryzmem i partyzantką. Wystąpienie przez opozycję przeciw zamachowi po stronie władz spowodowało, że w bardzo ostro spolaryzowanym społeczeństwie tureckim doszło do pewnego bezprecedensowego ocieplenia relacji między rządzącymi i ich oponentami (w tym mediami), nie obejmującego jednak partii kurdyjskiej. Z drugiej strony w parlamencie za wprowadzeniem stanu wyjątkowego nie zagłosowała zdecydowana większość opozycji. Dlatego niestety prawdopodobna jest intensyfikacja przez Erdogana polityki tożsamościowej łączącej turecki nacjonalizm z sunnickim islamem co grozi alienacją znacznej części społeczeństwa (Kurdowie, alewici- zbliżona do szyizmu odmiana islamu, kemaliści). Dalsze pogłębienie polaryzacji w najgorszym scenariuszu – mało prawdopodobnym, ale którego nie można zupełnie wykluczyć- może doprowadzić nawet do pęknięcia kraju i wybuchu wojny domowej. Niestabilność polityczna może także przełożyć się na kryzys ekonomiczny. Podstawy makroekonomiczne tureckiej gospodarki nie są bowiem mocne (niski poziom oszczędności i inwestycji, wysoki deficyt na rachunkach bieżących, inflacja, niski poziom aktywności zawodowej i innowacyjności). Czarne scenariusze dla Turcji (wojna domowa, krach ekonomiczny, permanentny chaos) miałyby szczególnie negatywny wpływ na Niemcy, gdyż są one domem dla największej diaspory tureckiej na świecie (około 3 miliony) stanowiącej blisko 4% mieszkańców RFN. Z tych wszystkich powodów znaczenie Turcji dla Niemiec w najbliższym okresie będzie tylko rosło i wymaga skutecznej odpowiedzi niemieckiej polityki zagranicznej.

Geneza kryzysu

Kryzys w relacjach niemiecko-tureckich rozpoczął się, gdy na początku czerwca 2016 r. parlament niemiecki przegłosował uchwałę uznającą masakry na Ormianach dokonane przez reżim Młodych Turków podczas I wojny światowej za ludobójstwo. Turcja i społeczeństwo tureckie zareagowały bardzo krytycznie wobec decyzji Bundestagu. Napięcia uległy wyraźnemu zaostrzeniu po nieudanym zamachu stanu w Turcji, do którego doszło w połowie lipca 2016 r Prezydent Recep Tayyip Erdogan wykorzystał zakończony fiaskiem pucz do wzmocnienia swojej pozycji. Niemcy i UE poparły wybrane w demokratycznych wyborach władze cywilne i potępiły zamach stanu, jednak skrytykowały masowe aresztowania i dymisje oparte na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej, zamykanie gazet, stacji TV i agencji informacyjnych oraz możliwość przywrócenia kary śmierci. Ta reakcja Zachodu wywołała oburzenie Erdogana, oskarżającego go sympatię wobec zamachowców. Działania Erdogan zyskały natomiast bezwarunkowe wsparcie prezydenta Rosji Władimira Putina, który wykorzystał sytuację do przyspieszenia procesu ocieplenia relacji z Ankarą. Prezydent Rosji jako pierwszy zadzwonił z wyrazami solidarności do Turcji po stłumieniu puczu i w efekcie prezydent Turcji udał się z pierwszą wizytą zagraniczną po zamachu właśnie do Petersburga.

Z drugiej strony Ankara zażądała od Niemiec wydania osób oskarżanych o związki z zamachowcami, zaś niektórzy politycy tureccy i niektóre media prorządowe oskarżyły Zachód o zakulisowe wsparcie puczystów. Co więcej, minister spraw zagranicznych Turcji zagroził zerwaniem porozumienia Turcji z UE wynegocjowanego przez kanclerz Angelę Merkel dotyczącego powstrzymania napływu uchodźców i imigrantów i zawartego wiosną 2016 r. Jednak, utrzymanie tego porozumienia stoi pod znakiem zapytania nie tylko z powodu ostatnich wydarzeń, lecz z przyczyn strukturalnych. Najważniejszą z nich jest rosnący autorytaryzm prezydenta Erdogana, który od kilku lat ogranicza zakres demokracji w Turcji. W efekcie prezydent Erdogan sprzeciwia się liberalizacji rygorystycznej ustawy anty-terrorystycznej, której realizacji wymaga UE jako warunek dla zniesienia wiz dla obywateli tureckich. Liberalizacja wizowa jest natomiast kluczowym elementem wspomnianego porozumienia. Niemiecka elita polityczna i społeczeństwo zajmują bezkompromisowe stanowisko w tej kwestii. Według badań ośrodka Infratest Dimap przeprowadzonych regularnie od lat co miesiąc (Deutschlandtrend) niemal 90% Niemców uważa, że Turcja powinna wypełnić wszystkie zobowiązania w kwestii zniesienia wiz, zaś blisko 70% Niemców popiera ewentualne zerwanie rozmów na temat liberalizacji wiz, nawet jeśli wiązałoby się to z wycofaniem się Turcji z porozumienia o powstrzymaniu napływu uchodźców do UE. Co więcej, ponad 60% Niemców sprzeciwia się zniesieniu wiz dla Turków.

Reakcja Niemiec i UE na nieudany zamach stanu w Turcji była bierna- to znaczy nie wyszła poza ogólne deklaracje. Natomiast kanclerz Merkel i inni europejscy liderzy powinni natychmiast po fiasku puczu pojechać do Ankary i wykorzystać sprzeciw olbrzymiej większości Turków w tym opozycji wobec zamachu jako szansę na odegranie przez UE roli promotora pojednania narodowego w Turcji, którego elementem powinna być powrót na drogę demokratyzacji. Niestety taki odważny krok wymagałby gruntownej korekty pasywnej polityki niemieckiej wobec Turcji. Niemcy nie zawsze były tak bierne w tej sprawie. Berlin odegrał kluczową rolę w przyznaniu Turcji statusu kandydata w 1999 r., a następnie rozpoczęciu przez Ankarę rozmów akcesyjnych w 2005 r. W efekcie w latach 1999-2005 w Turcji w ramach procesu integracji europejskiej nastąpiła zdecydowana poprawa przestrzegania praw człowieka, postęp demokratyzacji, wzrost podmiotowości tureckiego społeczeństwa oraz zdecydowane zbliżenie z UE. Ta europeizacja została doceniona przez społeczeństwo niemieckie. Według badań Deutschlandtrend z 2004 r. poparcie Niemców dla akcesji Turcji w perspektywie długoterminowej wyniosło 55%, przeciwnych było ponad 40% z nich. Jednak, spadło ono w następnych latach do poziomu ok. 35%, natomiast do 60% wzrosła liczba przeciwników. Jedną z kluczowych przyczyn tych zmian nastrojów społecznych było dojście do władzy w Niemczech chrześcijańskiej demokracji (CDU). Większość polityków tej partii sprzeciwia się akcesji Turcji do UE i proponuje jej uprzywilejowane partnerstwo nie przedstawiając jednak nigdy szczegółowego planu tego rozwiązania. Po dojściu do władzy CDU zaakceptowała rozmowy akcesyjne z Turcją, jednak nie podjęła żadnych działań aby powstrzymać ich stagnację, licząc, że w pewnym momencie po prostu ulegną one zamrożeniu. Podstawową słabością Berlina było nie dostrzeżenie, że negocjacje z Ankarą stanowią bardzo dobre narzędzie do jak najsilniejszego związania Turcji z UE oraz oddziaływania na sytuację wewnętrzną nad Bosforem. Pomimo, że Niemcy są najważniejszym donorem pomocy rozwojowej dla Turcji w zdecydowanie zbyt małym stopniu jest ona przeznaczana na wsparcie tureckiego społeczeństwa obywatelskiego. Niemcy nie podjęły także żadnych poważnych działań na rzecz zakończenia konfliktu grecko-tureckiego na Cyprze stanowiącego główną formalną przyczynę spowolnienia procesu negocjacyjnego. Wyzwaniem dla korekty polityki niemieckiej wobec Turcji są występujące w społeczeństwie uprzedzenia, którym niemiecka elita polityczna nie próbowała przeciwdziałać. W badaniach Deutschlandtrend w kwietniu 2016 r. jeszcze przed represjami po zamachu oraz negatywną reakcją Ankary na przegłosowanie uchwały ws. ludobójstwa na Ormianach zaufaniem darzyło Turcję jedynie 17% Niemców badanych, zaś nie ufało jej 80%. Dla porównania Rosji nie ufało ponad 70%, zaś ufało ponad 20%. Uznając za zasadne wszystkie zastrzeżenia niemieckiego społeczeństwa wobec Erdogana należy przypomnieć, że Rosja jest krajem znacznie bardziej autorytarnym i agresywnym niż Turcja.

Atuty Niemiec: gospodarka i diaspora

Ze wszystkich krajów Niemcy posiadają zdecydowanie największy potencjał do oddziaływania na Turcję w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Natomiast jednym z najważniejszych czynników strukturalnych, które może wpływać moderująco na oddalanie się Turcji od Zachodu są asymetryczne bez alternatywne bardzo silne relacje ekonomiczne Ankary z UE i dalszej kolejności USA. Olbrzymia większość inwestycji portfolio i bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Turcji pochodzi z Zachodu. Dochody z turystyki, przekazy finansowe oraz pomoc rozwojowa pochodzą przede wszystkim z krajów zachodnich. Udział UE w tureckim bilansie handlowym Turcji zbliża się do 45%. Wzrósł on znacząco w ostatnich latach ze względu na eksport turecki rosnący szybciej niż import. Udział UE w tureckim eksporcie wzrósł w 2016 r. (pierwsza połowa roku) o 6%, zbliżając się do 50%, natomiast w tureckim imporcie o 2% i dochodzi obecnie do 40%. Niemcy są zdecydowanie najważniejszym partnerem ekonomicznym Turcji w ramach UE. Ich udział w całym tureckim bilansie handlowym przekracza 10% i wzrósł znacząco w ostatnich latach. Niemcy są także najważniejszym inwestorem zagranicznym, posiadając zbliżony udział w tureckim bilansie bezpośrednich inwestycji zagranicznych jak w przypadku handlu. Niemcy są dla Turcji jako państwo najważniejszym dawcą pomocy rozwojowej, źródłem przekazów finansowych oraz dochodów z turystyki.

Kolejnym atutem Niemiec, obecnie postrzeganym czasami jako wyzwanie („piąta kolumna Turcji”), jest największa na świecie diaspora pochodząca z Turcji. Ta społeczność jest nawet bardziej zróżnicowana niż w ojczyźnie, gdyż Kurdowie oraz alewici są w niej nad reprezentowani. Mniej więcej połowa diaspory nie posiada obywatelstwa niemieckiego, zaś część posiada podwójne obywatelstwo. Integracja społeczności tureckiej w Niemczech przebiega z pewnymi problemami, ale jak pokazują badania Integration und Religion aus der Sicht von Türkeistämmigen in Deutschland” opublikowane w czerwcu 2016 r. autorstwa naukowców z Westfälische Wilhelms Universität Münster druga i trzecia generacja jest znacznie lepiej zintegrowana niż pierwsza (znajomość języka, poziom edukacji, sytuacja materialna, system wartości), ale jednocześnie bardziej asertywna. Jej rosnącą aktywność potwierdza fakt, że w ostatnich latach nastąpił kilkukrotny wzrost liczby polityków pochodzenia tureckiego i kurdyjskiego w Bundestagu, parlamentach landowych i ścisłym kierownictwie partii politycznych oraz na stanowiskach ministerialnych. Tych polityków można już liczyć w dziesiątkach i pojawiają się oni po raz pierwszy na większą skalę także w szeregach CDU. Co ważniejsze notowania chadeków wśród osób pochodzenia tureckiego także wzrosło znacząco w ostatnich latach. Z pewnością Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) prezydenta Erdogana posiada istotne wpływy w ramach wspólnoty tureckiej żyjącej w Niemczech, lecz nie powinna być ona traktowana jako jego piąta kolumna. AKP zdobyła w Niemczech w ostatnich wyborach parlamentarnych w listopadzie 2015 r. niemal 60% głosów obywateli tureckich. Jednak, frekwencja wśród nich wyniosła 40% i była ponad dwukrotnie mniejsza niż w wyborach w Turcji oraz blisko dwukrotnie mniejsza niż frekwencja wśród osób pochodzenia tureckiego posiadających obywatelstwo niemieckie głosujących w niemieckich wyborach parlamentarnych w 2013 r. W przypadku meczetów w Niemczech uznawanych za tureckie, jedynie w około 40% z nich imamowie pochodzą z Turcji i są przez nią finansowani. (Warto przypomnieć, że znaczna część diaspory tureckiej jest alewitami nie-sunickiej odmiany islamu i posiada własne świątynie).

Konkluzje i rekomendacje

Integracja europejska stanowi obecnie bardzo ograniczone narzędzie oddziaływania Niemiec i UE na Turcję. Podstawowym problemem jest coraz bardziej autorytarny charakter prezydenta Erdogana, który wyklucza wyraźny postęp procesu negocjacji akcesyjnych. Ten autorytarny trend powoduje, że także zniesienie wiz dla obywateli tureckich jest dzisiaj mało prawdopodobne. Erdogan wykorzystuje bowiem nieudany pucz jako pretekst dla utrzymania restrykcyjnej ustawy antyterrorystycznej. Z drugiej strony autorytarny kurs Turcji spowoduje dalsze usztywnienie stanowiska polityków europejskich oraz społeczeństw europejskich w sprawie konieczności wypełnienia przez Ankarę wszystkich warunków dotyczących zniesienia wiz. Jednak, Turcja będzie starała się uniknąć zerwania rozmów akcesyjnych obawiając się o ich negatywny wpływ na sytuację ekonomiczną kraju. Z tego powodu prawdopodobnie Turcja nie zdecyduje się na przywrócenie kary śmierci, co zresztą wymagałoby poparcia przez lewicową opozycję dla zmiany konstytucji. To właśnie czynnik ekonomiczny powinien być obecnie wykorzystany jako główny argument (kij i marchewka) w relacjach Niemiec i UE z Turcją. Wysokie poparcie dla AKP (około 50%) oprócz grupy żelaznego elektoratu „tożsamościowego” opiera się na niezłej sytuacji ekonomicznej. Warunkiem podstawowym zachowania, a tym bardziej zwiększenia tempa wzrostu ekonomicznego Turcji jest natomiast dalsze zacieśnienie współpracy z Zachodem. Turcja potrzebuje wzrostu eksportu, który rośnie w szybszym tempie na rynki unijne niż pozostałe, napływu inwestycji portfolio i bezpośrednich oraz współpracy naukowej z zagranicznymi uniwersytetami i ośrodkami badawczymi. Rosja nie jest w stanie konkurować z UE w tych wszystkich dziedzinach. Między innymi z tych powodów trwały sojusz między Moskwą i Ankarą jest mało prawdopodobny. Jednak, im Turcja będzie bardziej autorytarna tym bliżej jej będzie do Rosji i dalej do UE. Asymetryczny i bezalternatywny charakter relacji ekonomicznych między Turcją i UE powoduje, że to właśnie groźba sankcji ekonomicznych może mieć największy odstraszający wpływ na Turcję w przypadku gdyby była gotowa „wypchnąć” uchodźców syryjskich do UE lub wprowadzić dyktaturę. Warto pamiętać, że Turcja Erdogana jest znacznie słabsza od Rosji Putina wobec której UE w momencie próby nałożyła sankcje.

Niemcy powinny przyjąć dwutorową strategię wobec Turcji nie ograniczającą się do odstraszania, ale także podtrzymania z nią relacji i intensyfikacji współpracy z tureckim społeczeństwem poprzez które można wpływać na rozwój sytuacji wewnętrznej. W przypadku pierwszego wymiaru najważniejsze znaczenie ma kwestia zjednoczenia Cypru, która pozwoliłaby na reaktywację rozmów akcesyjnych. Negocjacje pokojowe na wyspie wchodzą w decydującą fazę i istnieje spora szansa na zakończenie się ich sukcesem. W tym momencie jest niezwykle ważne bezpośrednie i aktywne zaangażowanie Niemiec podobnie jak wcześniej miało to miejsce w przypadku rozmów Kosowa i Serbii na temat normalizacji stosunków.

Niemcy nie powinni traktować tureckiej diaspory jako piątej kolumny, ale jako pomost poprzez który można wejść w interakcję ze społeczeństwem w Turcji. Niemcy muszą jednak poprawić swój wizerunek w oczach Turków. Najlepszą drogą do tego jest uwzględnienie przez Bundestag postulatu Cema Ozdemira lidera Zielonych, pochodzenia tureckiego, który był inicjatorem uchwały ws. ludobójstwa na Ormianach. Ozdemir w swoim przemówieniu prezentującym projekt uchwały stwierdził, że liczy na przyjęcie podobnej rezolucji ws. ludobójstw i masakr dokonanych w XIX w. i na początku XX w. na muzułmanach na Kaukazie i Bałkanach, których potomkowie stanowią znaczną część mieszkańców Turcji. Niemcy powinny także zdecydowanie zwiększyć wsparcie finansowe i organizacyjne dla tureckiego sektora pozarządowego i mediów oraz zintensyfikować relacje z tureckim partiami politycznymi. Ze względu na małe prawdopodobieństwo liberalizacji wizowej Niemcy powinny zdecydowanie ułatwić system udzielania wiz dla obywateli tureckich (więcej konsulatów, mniejsze koszty, szybsze i prostsze procedury) oraz rozwinąć tanie połączenia lotnicze z Turcją. W 2015 r. Niemcy odwiedziło niemal 480 tys. obywateli Turcji. Jednak, zdecydowanie częściej Turcy jeżdżą do innych krajów UE Bułgarii (660 tys.) czy Grecji (niemal 900 tys.).

Jeśli Niemcy nie przyjmą asertywnej i aktywnej polityki wobec Turcji, to należy spodziewać się dalszego zaostrzenia relacji dwustronnych, które będą negatywnie wpływały na niemiecką sytuację wewnętrzną (diaspora turecka).


Adam Balcer

 

 

 

 

© 2016 Fundacja "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego.