Uwagi do transkrypcji nazw własnych i nazwisk ukraińskich

W trzeciej dekadzie marca bieżącego roku obiegła świat wiadomość, że znany ukraiński pianista Wadym Chołodenko [Вадим Холоденко] po powrocie do domu odkrył w sypialni ciała swoich dwóch córeczek. Jedna z nich miała pięć lat, a druga rok. Gdy na polskich stronach internetowych czyta się wszelkie wiadomości o tym pianiście (81 wyników), pojawia się tam następująca jednolita pisownia jego imienia i nazwiska: Wadim Chołodenko.


O ile do polskiego zapisu
samego nazwiska nie można mieć zastrzeżeń, o tyle przy zapisie imienia wszyscy autorzy wpisów internetowych kierują się odpowiednikami fonetycznymi liter alfabetu rosyjskiego, w którym rosyjskiej literze и odpowiada polskie i. Ta sama litera alfabetu ukraińskiego posiada jednak inną wartość fonetyczną i jej odpowiednikiem jest polskie y, a więc ukraiński Вадим powinien być zapisywany po polsku jako Wadym. Takiej formy nie przewiduje jednak nawet polski słownik powszechnie stosowanego komputerowego programu obróbki tekstu „Word” i akceptuje on tylko formę Wadim. Fiksacja ogólnosłowiańskich imion według ich transkrypcji z alfabetu rosyjskiego jest bardzo rozpowszechniona, przy czym nie tylko w polskich programach obróbki tekstu. Niemiecka wersja programu „Word” akceptuje transkrypcję rosyjskiego imienia Ярослав w formie Jaroslav, która jest jednocześnie czeską formą, lecz podkreśla na czerwono polską formę Jarosław. Ciekawe, że nazwisko Chołodenko zapisywane jest poprawnie zapewne przypadkowo, bo gdyby było zapisywane wg. transkrypcji z rosyjskiego, jak to jest w przypadku imienia, to powinno ono mieć formę Chołodienko, podobnie jak Litwinienko [Литвиненко]. Podobnie jak и litera e ma w alfabecie rosyjskim inną wartość fonetyczną, a mianowicie je/ie, niż w ukraińskim, gdzie jej wartość fonetyczna jest równa polskiemu e. I tak Wadym Chołodenko zapisywany jest nie tylko błędnie, lecz na dodatek niekonsekwentnie – imię według transkrypcji z alfabetu rosyjskiego, a nazwisko według transkrypcji z alfabetu ukraińskiego, przy czym to ostatnie jest prawidłowe, lecz domyślam się, że raczej przez przypadek. Do ukraińskiego pianisty powrócę jeszcze na końcu artykułu.

Problemy związane z transkrypcją nazwisk i nazw własnych są stare jak świat, a ściślej sięgają czasów wynalezienia pisma w różnych postaciach, czyli kilka tysięcy lat temu. Kwestia ta pojawia się zawsze, gdy na obszarze językowym, z którego pochodzą dane nazwy własne i nazwiska, używa się innego systemu pisma niż na rodzimym obszarze językowym.

Tak jest właśnie w przypadku języków ukraińskiego i polskiego – ukraiński używa bowiem własnej odmiany cyrylicy, a polski własnej odmiany alfabetu łacińskiego. Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że cyrylica nazywana jest potocznie „alfabetem rosyjskim”, co niezupełnie jest zgodne z prawdą historyczną, a tym bardziej ze stanem współczesnym. Nie wdając się w szczegóły należy tylko nadmienić, że pierwszy alfabet, który stał się podstawą to powstania późniejszych, czyli współczesnych odmian narodowych cyrylicy, utworzony został na terenie wschodniej Bułgarii w X w. przez uczniów tzw. apostołów słowiańskich, czyli św. Cyryla i Metodego i nazwany właśnie „cyrylicą” na cześć pierwszego z nich. Służył on początkowo przede wszystkim do zapisu prawosławnych tekstów liturgicznych dla większości Słowian południowych i wschodnich i rozprzestrzenił się już wtedy głównie na Bałkanach i w Rusi Kijowskiej. Alfabet rosyjski zatem jest tylko jedną z odmian cyrylicy, tak jak serbski, bułgarski, macedoński, białoruski czy właśnie ukraiński. Pomijam tutaj używanie cyrylicy przez języki niesłowiańskie, jak mongolski, kazachski czy kirgiski, których alfabety zawierają wiele dodatkowych znaków, nieznanych w alfabetach języków wschodnio- i południowosłowiańskich. Podobnie jest zresztą z alfabetem polskim – jest on jedną z odmian alfabetu łacińskiego, tak jak alfabety niemiecki, francuski czy angielski i inne.

Problemami związanymi z transkrypcją ukraińskich nazwisk i nazw własnych w języku polskich zaczęto zajmować się w XIX w., kiedy to pojawiało się coraz więcej publikacji, poświęconych ortografii. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. do czasów współczesnych podejmowano wiele prób uregulowania zasad transkrypcji ukraińskich nazwisk i nazw własnych w języku polskim1. Mimo istniejących obecnie w Polsce dokładnych uregulowań odnośnie tej kwestii2 zadziwiająca jest różnorodność transkrypcji, stosowanej przede wszystkim w polskiej prasie. Najprawdopodobniej wynika to stąd, że o ile dziennikarze i redaktorzy przyzwyczajeni byli od lat do transkrypcji nazwisk rosyjskich, do których z niemal odruchowo zaliczano też zrusyfikowaną pisownię nazwisk ukraińskich i białoruskich, to od wielu lat, kiedy do prasy polskiej coraz częściej docierają ukraińskie i białoruskie nazwiska i nazwy własne w pisowni oryginalnej (a nie zrusyfikowanej), osoby stykające się z tym zjawiskiem najwyraźniej nie zadają sobie trudu odszukania istniejących przecież zasad poprawnego zapisu i stosowania się do nich, jak to widać na przykładzie podanego na wstępie przypadku z nazwiskiem Chołodenki. Kwestię komplikuje dodatkowo fakt istnienia wielu transkrypcji w zależności od tego, w jaki sposób dokonuje się transkrypcji tychże nazw i nazwisk wschodniosłowiańskich w poszczególnych krajach europejskich, zapisujących swoje języki na podstawie alfabetu łacińskiego. I tak np. znane z historii Ukrainy i Polski nazwisko Bohdan Chmielnicki (Богдан Хмельницький) jest zapisywane tradycyjnie w wersji spolszczonej, jak to się czyni na ogół z nazwiskami historycznymi. Lecz gdyby Chmielnicki pojawiłby się współcześnie, powiedzmy jako pisarz ukraiński, to zapisywalibyśmy go w formie bardziej zbliżonej do wymowy ukraińskiej, czyli Chmelnycki, czy nawet Chmelnyćkyj3. Niemcy zapisują to nazwisko jako Chmelnyzkyj, Francuzi jako Khmelnitsky, a po angielsku zapisywane jest jako Khmelnytsky. Zwraca przy tym uwagę fakt, że Niemcy uwzględniają końcówkę -yj, czego nie robią ani Polacy, ani Francuzi, ani Anglicy czy Amerykanie. Wspólną cechą tych wszystkich transkrypcji jest dążenie do uzyskania zapisu, który pozwalałby użytkownikom danego języka wymawiać nazwiska ukraińskie w sposób najbardziej zbliżony do wymowy oryginalnej.

Obok transkrypcji drugim sposobem zapisu nazw własnych i nazwisk pochodzących w oryginale z alfabetów cyrylickich jest transliteracja. Polega ona na tym, że każdej literze cyrylicy odpowiada zawsze jeden znak (lub ligatura składająca się z dwóch lub więcej liter) w danym alfabecie łacińskim. Ten sposób zapisu stosuje się w bibliotekach krajów używających różnych odmian alfabetu łacińskiego oraz w paszportach obywateli krajów używających różnych odmian cyrylicy. Zapis nazwisk i nazw własnych w paszportach obywateli Ukrainy reguluje Uchwała Nr 55 Gabinetu Ministrów Ukrainy z dn. 27 stycznia 2010 r. (Постанова Кабінету Міністрів України № 55 від 27 січня 2010 року)4. Nie wchodząc w szczegóły można stwierdzić, że i w przypadku tej transliteracji nie udało się jej twórcom uniknąć komplikacji. Największą trudność sprawia bodajże litera щ, która jest genialnym rozwiązaniem alfabetu cyrylickiego, bo zwięźle oddaje połączenie dwóch głosek, czyli sz i cz, które we współczesnej wymowie rosyjskiej zlały się w długie sz, w ukraińskim natomiast wymowa waha się regionalnie między długim sz a wymową podobną do polskiego szcz. I tak w paszportach ukraińskich literę tę oddaje się przez czteroznakową ligaturę shch i np. nazwisko Гаращенко transliterowane jest w formie Harashchenko, po polsku zapisalibyśmy to nazwisko w postaci Haraszczenko (transkrypcja) lub Haraščenko (transliteracja). Niektóre znaki alfabetu ukraińskiego transliterowane są w paszportach ukraińskich na dwa różne sposoby w zależności od tego, czy dana litera znajduje się na początku słowa, czy w innej pozycji, np. ukraińska litera ї transliterowana jest ligaturą yi, jeśli znajduje się na początku wyrazu: Їжакевич – Yizhakevych (w polskich zapisach odpowiednio transkrypcja/transliteracja: Jiżakewicz/Jižakevyč), lub przez i, jeśli jest w innej pozycji, np. Київ – Kyiv. W tym przypadku w języku polskim nie używa się transkrypcji, a historycznie ukształtowanej polskiej wersji tej nazwy, czyli Kijów. W innych krajach Europy, np. w Niemczech, używa się również historycznie ukształtowanej nazwy, lecz w wersji rosyjskiej, czyli: Kiew. Podobne przykłady można by mnożyć.

Odrębnej uwagi należy zapewne jeszcze udzielić transkrypcji litery л. Jest ona - zarówno w ukraińskim jak i rosyjskim - wymawiana jako l przed samogłoskami przedniojęzykowymi (я [ja], ё [jo], ю [ju], ukr. є [je], ros. и [i] i jako ł przed samogłoskami tylnojęzykowymi (a, o, y [u], ros. ы [y], ukr. є [e], и [y]). I tak nazwisko Коваленко zapisuje się po polsku w formie Kowałenko, jeśli jest to nazwisko ukraińskie, a w formie Kowalenko, jeśli występuje jako nazwisko rosyjskie. Ponieważ alfabety języków zachodnioeuropejskich nie znają litery ł, więc nazwisko to jest tam zapisywane w obydwu przypadkach jako Kowalenko lub Kovalenko, co zresztą widać również na poniższym przykładzie.

Powróćmy zatem na zakończenie do naszego ukraińskiego pianisty, którego w marcu spotkała wielka tragedia rodzinna. Na polskich stronach internetowych na próżno można szukać informacji o nagraniach płytowych z muzyką fortepianową w wykonaniu pianisty o nazwisko Chołodenko. Byłoby to możliwe tylko wtedy, jeśli nagrałby on choćby jedną płytę w Polsce, a wtedy na obwolucie znalazłoby się jego nazwisko najprawdopodobniej w formie Wadym (lub Wadim) Chołodenko. Ponieważ jednak tak nie jest, a wszystkie jego nagrania ukazały w Europie Zachodniej, łatwo się domyśleć, że w kontraktach z firmami fonograficznymi zapisano jego imię i nazwisko w takiej formie, w jakiej zostało ono przetransliterowane w paszporcie zgodnie z zasadami, zawartymi we wspomnianej wyżej Uchwale Gabinetu Ministrów Ukrainy, czyli: Vadym Kholodenko. Szukając więc płyt kompaktowych z nagraniami Wadyma Chołodenki na portalach internetowych, większą ofertę uzyskamy wpisując to nazwisko w formie Vadym Kholodenko.

1 Szczegółowy przegląd publikacji i postanowień odpowiednich gremiów, jak Akademia Umiejętności, Komisja Językowa, PAN, PAU, Komitet Ortograficzny, Komitet Językoznawczy czy Rada Języka Polskiego, dotyczących transkrypcji i transliteracji m. in. ukraińskich nazwisk i nazw własnych, zamieszczony jest w artykule „Transkrypcja czy transliteracja nazwisk ukraińskich w polszczyźnie? Z dziejów ortografii / Транскрипція чи транслітерація українських прізвищ у польській мові. З історії правопису” Heleny Sojki-Masztalerz, zamieszczonym w: STUDIA UKRAINICA POSNANIENSIA, vol. III: 2015, pp. 295-301. ISBN 978-83-936654-6-4. ISSN 2300-4754.

2 Są to, jak podaje Sojka-Masztalerz, zasady, opierające się na postanowieniach Uchwały Komitetu językoznawczego PAN z 20 stycznia 1956 r. Wynikające z tej Uchwały podstawowe reguły transkrypcji m. in. ukraińskich nazwisk i nazw własnych, nieznacznie dotychczas zmieniane przez kolejne postanowienia odpowiednich gremiów, zawarte są w kolejnych wydaniach Słownika Ortograficznego PWN pod red. E. Polańskiego, a przede wszystkim w Polskiej Normie PN-ISO 9 obowiązującej od 1 lutego 2000 roku: Transliteracja znaków cyrylickich na znaki łacińskie. Języki słowiańskie i niesłowiańskie (op. cit. 298).

3 Nowy słownik ortograficzny języka polskiego pod red. Edwarda Polańskiego zezwala na pewną dowolność: „Nazwiska zakończone na -ий, -ський, -цький mogą [a więc nie muszą - uwaga moja. A.-M.S.] otrzymywać polskie zakończenia -y, -ski, -cki.” Jest to o tyle wygodne, że nazwiska takie odmieniane są „tak samo jak odpowiednie nazwiska polskie.” (NSOJP 1998: XCII).

Polub nas na Facebooku

Newsletter

© 2016 Fundacja "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego.